Artykuły

Musicie być mocni! Do Częstochowy 5 dni

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

Do Częstochowy coraz bliżej. W naszych serach budzą się różne emocje. Jesteśmy trochę zmęczeni, trochę obolali (jak bardzo zależy od osoby) ale pielgrzym nie narzeka, wstaje i idzie dalej. Obiecałam, że napiszę dziś coś o odpoczynku. Odpoczynek to dla pielgrzyma bardzo ważna sprawa. To taka chwila w ciągu dnia kiedy może usiąść, zjeść coś, rozprostować nogi, zmienić opatrunki lub opatrzeć na szybko nowe kontuzje. Najbardziej wyczekiwana chwila to nocnegi. Z nimi różnie bywa, ale pielgrzym wie na co się piszę więc nie narzeka. Pielgrzymka uczy wdzięczności za… wszystko. Najprostsze rzeczy są wcale nie takie oczywiste. Dostrzega się takie zwykłe rzeczy jak kawałek chleba, woda, dach nad głową… bo przecież nie nosimy ze sobą całego domu. Korzystamy z gościnności napotkanych ludzi. Pamiętam jak na pierwszej pielgrzymce nie do końca byłam zadowolona z noclegu ale była to dla mnie ogromna lekcja. Nauczyłam się dziękować nawet za kawałek siana J niektórzy twierdzą, że siano jest najwygodniejsze J pamiętam co mówił nam Ksiądz Przewodnik, że zawsze dziękujemy za to co dostajemy od innych. Zapadło mi to w pamięć i od tej pory dziękuję za każdy dach nad głową. Nie są to wielogwiazdkowe hotele, nie koloryzujmy. Czasem to przygotowane wcześniej posłanie właśnie z siana, kawałek podłogi w stodole, miejsce do umycia, ciepła woda. Ale czasem to dom, pokój, łóżko czy podłoga. Pielgrzymka uczy wdzięczności. Za wszystko. Ale uczy też cieszenia się ze zwykłych pozornie małych rzeczy, a może czasem rzeczy, których już nie dostrzegamy w świecie gdzie „wszystko można kupić”.
Warto też dodać, że chodzimy wcześniej spać. Z kilku powodów. Pierwszy to zmęczenie, po całym dniu wędrówki jesteśmy tak po prostu, po ludzku zmęczeni. Drugi powód to taki, że wstajemy wczesnym rankiem (zazwyczaj przed 5 – w zależności od grupy i dnia) i ostatni powód – czasem w stodole nie mamy światła 😉
Tak naprawdę po przyjściu na nocleg i zjedzeniu czegoś dzięki gościnności naszych Gospodarzy, myjemy się, opatrujemy nogi i idziemy spać.
Moje koleżanki śmieją się, bo po ciężkim dniu umiem powiedzieć tylko Bogu „niech Cię sen mój chwali” i zasypiam.

Trzeba na tym miejscu podziękować wszystkim, którzy nam udzielają gościny, przyjmują nas, dają nam dach nad głową, ciepły posiłek, czasem nawet opatrunki czy maść. Dziękujemy za Wasze dobre serca!

Dziś modliliśmy się o obronę życia poczętego i o nowych członków Ruchu Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego a patronem dnia był ks. Sylwester Zych.

Magdalena Maraj
grupa św. Andrzeja Boboli

Zdjęcia