Artykuły

Musicie być mocni! Do Częstochowy 6 dni

Wpisany przez ks. Tomasz Gałuszka

To już czwarty dzień. Niektórzy mają już obolałe stopy, bąble, odciski, bolą nas różne części ciała… jak to po przejściu wielu kilometrów. Nie jest to nic dziwnego ani nie przeraża. Pielgrzym wie, że to poniekąd coś naturalnego i że tak po prostu jest. Ma na to różne maści, całą apteczkę różnych specyfików, które pozwolą mu rano wstać i iść dalej.

Czwartego dnia przekraczamy Wisłę. Wiąże się z tym pewna tradycja i pewien zwyczaj. Mówi się, że kto przejdzie Wisłę nie wraca już do domu, dopiero po wizycie u Jasnogórskiej Madonny. Z przejściem przez Wisłę wiąże się zwyczaj, że ci pielgrzymi, którzy idą do Maryi po raz pierwszy mają swoje święto. To symboliczne przejście przez Wisłę oznacza, że jest się już pielgrzymem w 100%. Przejściu przez most towarzyszy radość. W naszej grupie osoby, które idą po raz pierwszy mają na głowie wianki.

Pogoda nas rozpieszczała. Doświadczyliśmy dziś słońca, deszczu, burzy, wiatru… ale pielgrzymowi nic nie jest obce i nic nie jest straszne. Jeden cel przyświeca wszystkim: stanąć przed Czarną Madonną, spojrzeć w Jej oczy, pozostawić troski i dziękczynienia.

W dniu dzisiejszym modlimy się o Boże błogosławieństwo dla osób konsekrowanych i o nowe powołania. A patronem dnia jest ks. Józef Czyż – Proboszcz parafii św. Mikołaja na Przybyszówce. Przez całą wojnę miał na wikarówce kwaterę konspiracyjną Inspektoratu Rzeszowskiego AK, gdzie urzędował komendant płk Łukasz Ciepliński. Prowadził księgi rachunkowe i archiwum AK.

Słońce chyli się ku zachodowi pora więc odpocząć, ale o odpoczynku będzie jutro…

Magdalena Maraj
grupa św. Andrzeja Boboli

Radio VIA – Zdjęcia z pielgrzymkowego szlaku