Święta Królowa Jadwiga – polityk w służbie narodu

Obserwując świat, wydarzenia wielkie i małe, świat polityki, kultury, sztuki, nasuwa się jedno spostrzeżenie. W tych wydarzeniach nie mówi się o Bogu. Jeżeli nawet ktoś odważy się powiedzieć otwarcia o swojej wierze, jest postrzegany jako ciekawostka, coś „niedzisiejszego”. Lubimy, żeby o nas mówiono, pisano, dostrzegano nasze sukcesy. Ale swoją wiarę staramy się chować w zacisze prywatnego życia. Osoba tzw. publiczna obecna na Mszy Św. ciągle jest postrzegana, jako ta, która robi sobie reklamę. I nie można w wielu przypadkach odmówić racji takim komentarzom. Z drugiej strony takie podejście powoduje, że wielu starannie ukrywa swoje uczucia religijne. Nie zawsze jednak tak było. Dzisiaj Kościół stawia nam za wzór do naśladowania postać sprzed wieków, której wymowa jest obecnie szczególnie aktualna.
Polityka towarzyszy nam nieustannie, codziennie, niemal na każdym kroku. Czasem zapominamy czym tak naprawdę jest, czy powinna być… Politykę pojmuje się wielorako. W klasycznej teorii polityki Arystotelesa polityka to sztuka rządzenia państwem, do której niezbędne są: wiedza, umiejętności i predyspozycje psychiczne, a celem polityki jest dobro wspólne. Według Jana Pawła II polityka to „roztropne działania na rzecz wspólnego dobra”. I takim właśnie przykładem polityka jest św. królowa Jadwiga. Politykiem nie została z przypadku, z nakazu. Do tej roli była starannie przygotowywana i jak się później okazało, miała ku temu olbrzymie predyspozycje.
Urodzona najprawdopodobniej 18 lutego 1374 r. na zamku królewskim w Wyszehradzie lub Budzie (stolicy Węgier), była trzecią córką węgiersko – polskie pary królewskiej Ludwika Andegaweńskiego i Elżbiety Bośniacki. Niewątpliwie rozczarowanie i zawód towarzyszyły narodzinom trzeciej córki, zamiast upragnionego następcy tronu. Jako dziewczynka w planach politycznych ojca zajmowała ostatnie miejsce po swych starszych siostrach Katarzynie i Marii, liczących się jako dziedziczki. Jednak nigdy nie była traktowana gorzej, czy stawiano jej mniejsze wymagania. Zresztą już w 1378 r. po śmierci Katarzyny stała się także jedną z następczyń Ludwika na którymś z królewskich tronów.

EDUKACJA JAKO PRZYGOTOWANIE DO POLITYKI

Dzieciństwo królewny było szczęśliwe, spędzane w gronie rodzinnym. Jednak od samego początku istniała u Jadwigi świadomość powagi monarszego dostojeństwa, od najmłodszych lat przygotowywana była do roli nie tylko królewskiej żony i matki, ale także władczyni.
Niezwykle ważnym elementem w życiu Jadwigi było wykształcenie i przygotowanie do zadań, jakie miała realizować w przyszłości. Dwór królewski Ludwika należał do najwspanialszych w Europie, a jego kultura została ukształtowana w oparciu o tradycje wywodzące się z Francji i Włoch. Z jednej strony określały go tradycje typowej dla średniowiecza postaci króla – krzyżowca Ludwika Świętego, z drugiej bardzo żywe kontakty z kulturotwórczymi środowiskami wczesnorenesansowej Italii. Jednak nie tylko wzorowanie się na kulturze zachodnioeuropejskiej decydowało o jego niezwykłej atrakcyjności i wysokim poziomie. Rządy Andegawenów były także okresem wspaniałego rozkwitu kultury węgierskiej, której byli wielkimi mecenasami oraz olbrzymich wpływów kultury polskiej. A poprzez matkę Jadwigi Elżbietę Bośniaczkę miała możliwość poznać kulturę południowosłowiańską. Ten melanż kulturalny dawał szansę poznania osiągnięć wielu krajów i uczył doceniania dorobku własnego narodu.
W rezultacie Jadwiga miała szczęście wychowywać się w środowisku o bardzo wysokiej kulturze religijnej i świeckiej. Od najmłodszych lat uczyła się języka łacińskiego, niemieckiego, zapewne też polskiego i włoskiego (być może nieobcy był jej język rodzinny matki-chorwacki), historii, geografii, gramatyki i retoryki; edukację uzupełniały lekcje śpiewu, tańca, haftu i dobrych manier. Spotykanie się z przebywającymi na dworze dyplomatami, mężami stanu i uczonymi, obserwacja wydarzeń politycznych uczyły ją trudnej sztuki rządzenia państwem. Z dworu rodzinnego wyniosła także niezwykle silne poczucie więzi rodzinnych i głęboką pobożność. Wraz z całą rodziną uczestniczyła codziennie we Mszy św., słuchała lub sama czytała żywoty świętych. W otoczeniu królewskim przebywało zawsze wielu duchownych: biskupów, księży, zakonników. A jako córka panującego towarzyszyła zapewne też Elżbiecie Łokietkównie i matce podczas odwiedzin w żeńskich klasztorach. Niewątpliwie udzieliła się jej także atmosfera dobroczynności królewskiej: hojnych jałmużn i wotów w postaci fundacji kościołów, kaplic i ołtarzy, która stanie się potem bardzo ważnym elementem jej własnej działalności. Pewnym uzupełnieniem edukacji Jadwigi był paromiesięczny pobyt w Wiedniu na przełomie 1378 i 1379 r. oraz podróż do Zadaru jesienią 1383 r.

DZIAŁALNOŚĆ POLITYCZNA

Po śmierci ojca w 1382 r. i 2 - letniej zwłoce z przybyciem do Polski, Jadwiga zjawiła się na Wawelu pod koniec 1384 r. Niespełna 11- letnia królowa zaskoczyła swoje nowe otoczenie urodą, z której w przyszłości miała słynąć w całej Europie, wykształceniem, inteligencją, wykwintnym ułożeniem. W tych pierwszych miesiącach, a nawet latach pobytu w Polsce, nie ulega wątpliwości, że była ona przede wszystkim przedmiotem działań ówczesnej elity władzy, pochodzącej ze szkoły politycznej Kazimierza Wielkiego i Ludwika Węgierskiego. Pewien udział w sprawowaniu rządów miała także matka Jadwigi, ze względu na niepełnoletność córki.
Jednak z tego względu, że była koronowanym monarchą, przy boku Jadwigi nie utworzono żadnej regencji i formalnie władzę sprawowała sama. Wszystkie dokumenty z lat 1384-1386 były wydawane z samym tylko podpisem królowej i opieczętowane jej pieczęcią królewską. Wiek i niedoświadczenie powodowały, że tylko firmowała pewne przedsięwzięcia i dokonania, powoli wprowadzana przez otaczających ją polityków w sprawy państwowe. Postawiona wobec trudnych zadań i problemów, przy jej inteligencji i wykształceniu, musiała szybko dojrzewać, na pewno szybko wiele spraw zrozumiała i coraz bardziej się w nie angażowała. Wciągnięta wkrótce w zawiłe arkana wielkiej polityki, nie miała czasu na powolne uczenie się roli pełnoprawnego władcy, znającego doskonale problemy swego państwa (wkrótce państw). Mając przy boku doświadczonych ludzi oraz wkrótce męża, dojrzałego i wytrawnego polityka, w ciągu kilku zaledwie lat stała się ich równorzędnym partnerem. Dla polityków polskich nie była jednak wcale „łatwym” dzieckiem, którym można było dowolnie kierować. Wykształcona i inteligentna zachowała niemal od początku własny kierunek działania, niewątpliwie podyktowany początkowo wskazówkami matki oraz doradców węgierskich. Wrodzone zdolności Jadwigi oraz silny charakter, już w bardzo młodym wieku konsekwencja w postępowaniu, znalazły odpowiednie miejsce i warunki dla rozwoju jej osobowości.
Charakter królowej zarysował się i niewątpliwie w jakiś sposób także kształtował, w okresie niezwykle ważnym dla Polski i Litwy, w ogóle Europy Środkowo – Wschodniej. Unia stwarzała zupełnie nowe możliwości oraz nową sytuację w tej części Europy, a przed młodą monarchinią stawiała twarde i poważne zadania polityczne, którym często trudno było podołać nawet doświadczonym politykom. Znalazła się wśród krzyżujących się sporów, poglądów, ambicji i wielkiej polityki, wobec olbrzymiej machiny intryg krzyżackich i habsburskich. I temu wszystkiemu musiała podołać, podejmować decyzje, które przecież miały zaważyć na losach dwóch narodów.
Koronacja Jagiełły w 1386 r. nie oznaczała odsunięcia Jadwigi od rządów i zepchnięcia jej jedynie do roli królowej - biernej reprezentantki państwa i matki następcy tronu. Królowa Jadwiga, w przeciwieństwie do swoich poprzedniczek i następczyń, znajdowała się w sytuacji wyjątkowej: miała pozycję „pani przyrodzonej”, czyli dziedziczki Królestwa Polskiego oraz była koronowana na króla. To wszystko stawiało ją na równi z mężem i doprowadziło do ustalenia jedynego w historii Polski systemu współrządów dwu królów.
Trzynaście lat współrządów Jadwigi i Jagiełły można rozbić na 2 okresy: pierwszy to lata 1386-1390, kiedy królowa była bardziej symbolem. Młoda i niedoświadczona musiała wiele działań firmować i w wielu asystować i dopiero z czasem przychodziło zaangażowanie i rozeznanie w trudnej sytuacji politycznej. Drugi okres (1390-1399) to już lata aktywnej działalności, kiedy nie była tylko widzem, ale także aktywnym uczestnikiem wydarzeń i często ich „siłą napędową”. Od mniej więcej 1390 r. Jadwiga coraz aktywniej włączała się do działalności państwowej. Bardzo szybko przestała być tylko wspomnianym symbolem potrzebnym do realizacji pewnych zamierzeń politycznych. Ujawniła się wówczas jej nieprzeciętna umiejętność postępowania z ludźmi, polityczna zręczność i mądrość. Kilkuletnia obserwacja dyplomatycznych zmagań z Habsburgami i Zakonem, czy wewnętrznych problemów Litwy, dały jej niezłą znajomość meandrów ówczesnej polityki polskiej i pozwoliły na wyrobienie sobie własnych opinii.
Ważnym polem działań królowej były stosunki Polski i Litwy z Zakonem. Jej udział w tych trudnych i niezwykle złożonych sprawach był podyktowany nie tylko obowiązkiem wypływającym z czysto formalnych tytułów. Nawet jeżeli współcześnie nie łączono go z cechami osobistymi królowej, to jednak jej indywidualność wycisnęła piętno na tamtych wydarzeniach. Stała się niezwykle ważnym elementem w rozwiązywaniu spraw rodzinnych książąt litewskich, w negacjach z Zakonem. W 1389 r. kuzyn króla Witold, w wyniku nieporozumień rodzinnych, przeszedł na stronę krzyżacką. Doszło do otwartej wojny w latach 1390-1392 i choć toczyła się ona głównie na Litwie, nie ominęła też Polski. Równocześnie trwały problemy z Krzyżakami. Oprócz konfliktów granicznych Zakon zamknął dla kupców polskich drogę do Gdańska, co oznaczało wojnę handlową i wówczas pod koniec 1390 r. Jadwiga włączyła się aktywnie do sprawy. W korespondencji z Zakonem starała się wyciszyć lub załagodzić konflikt, wykorzystując w tym autorytet ojca, europejski prestiż Andegawenów i swoją własną pozycję. Niestety w tej fazie napięcia stosunków większego skutku nie osiągnęła, ale na pewno u strony krzyżackiej zyskała sobie szacunek.
Przejście Witolda na stronę Jagiełły i pogodzenie się z nim, w czym był niewątpliwy udział Jadwigi, zakończyło wprawdzie wojnę, ale nie problemy rodzinne męża. W 1393 r. królowa wystąpiła jako mediatorka w sporze Witolda z bratem króla Skirgiełłą. W wyniku mediacji została zawarta ugoda między skłóconymi książętami, którzy dodatkowo zobowiązali się, że jeżeli ugoda ta ulegnie zerwaniu, to ponownie zdadzą się na osąd królowej i będą przestrzegać tego, co ona orzeknie. Było to szczególne świadectwo mądrości królowej i zaufania, jakim ją darzył mąż oraz panowie polscy. Wkrótce też wykorzystano to zaufanie i zdolności dyplomatyczne Jadwigi do walki z nową intrygą krzyżacką, do której teraz wykorzystali oni księcia Władysława Opolczyka. Książę ten w 1389 r. próbowali zbrojnie zająć zamek wawelski w czasie nieobecności pary królewskiej, a w 1392 r. zastawił Zakonowi ziemię dobrzyńską (otrzymaną w lenno jeszcze od Ludwika).
Równocześnie wraz ze szwagrem Jadwigi królem Węgier Zygmuntem Luksemburczykiem i Zakonem podjął plan rozbioru Polski. Królowa starała się drogą pokojową rozbić antyjagiellońską akcję oraz odebrać zastawioną ziemię. Wprawdzie działania Władysława Opolczyka musiano powstrzymać przez kilka wypraw zbrojnych na jego liczne posiadłości, to z Zygmuntem starano się dojść do porozumienia na drodze rozmów. W 1392 r. nie był on skłonny do jakichkolwiek zmian w polityce wobec Polski, dlatego też spotkanie królowej z nim nie przyniosło rezultatów. Nieco lepsze efekty osiągnięto na kolejnym zjeździe w 1395 r., ale dopiero, kiedy po śmierci siostry w 1395 r. Jadwiga przyjęła tytuł dziedziczki Węgier, Zygmunt stał się bardziej skory do ugody, zwłaszcza że Krzyżacy też uwzględniali ten jej tytuł. Ponowne spotkanie Jadwigi i Jagiełły z Luksemburczykiem znormalizowało napięte od kilku lat stosunki z Węgrami;.
Wzrastający autorytet królowej Jadwigi i jej doświadczenie w sprawach państwowych były widoczne także w wyznaczeniu jej przez króla w 1396 r. w charakterze wiana dwu dzielnic kresowych: Kujaw zagrożonych przez Zakon i Rusi narażonej na pretensje ze strony Węgier. Jednocześnie Jadwiga prowadziła rozmowy z Zakonem w sprawie ziemi dobrzyńskiej. W czerwcu 1397 r. królowa spotkała się we Włocławku z wielkim mistrzem krzyżackim Konradem von Jungingen. Zjazd ten, choć nie przyniósł rezultatu, świadczy o dojrzałości Jadwigi, a zarazem o bardzo stanowczym stanowisku wobec północnego sąsiada Polski, skoro król nie wahał się wysunąć jej do rozmów dyplomatycznych. Świadczy o tym także fakt, że Krzyżacy nie zdecydowali się już na żadne spotkanie wielkiego mistrza z królową, przekonawszy się, że nie da się jej przeciwstawić. Na następny zjazd z Jadwigą wysłali komtura chełmińskiego von Seyn i to wówczas królowa zrażona postępowaniem Zakonu, miała powiedzieć słowa ostrzeżenia i zarazem proroctwo, które wiele lat potem się spełniło, że dopóki ona żyje potrwa pokój, ale po jej śmierci wojna z Polską jest pewna. Jadwiga, według Długosza, przewidziała także wielką klęskę Witolda poniesioną z rąk Tatarów w 1399 r. nad rzeką Worsklą.
Niezwykle intensywna działalność królowej widoczna jest w zachowanych, choć niezbyt licznie, dokumentach. Wśród nich można odnaleźć bardzo ożywioną korespondencję ze Stolicą Apostolską, dotyczącą m.in. spraw obsady biskupstw. W 1391 r. królowa zawarła swego rodzaju konkordat z Rzymem, a mianowicie papież Bonifacy IX poprosił o przekazanie mu specjalnego znaku, który będzie wskazywał, czy polecenie zawarte w piśmie jest dawane tylko z królewskiego obowiązku, któremu nie mogła odmówić, czy odpowiada jej osobistemu uznaniu. Ta prośba papieża świadczy o wielkim zaufaniu do jej ocen kandydatów, a także o jej autorytecie.
Polityka sprzed kilkuset lat stanowi kwestię trudną do oceny przez dzisiejszych historyków, zresztą tak samo za jakiś czas powiedzą o naszej polityce nasi następcy. Ocena Jadwigi jako polityka nie jest jednak trudna. Od chwili, gdy zaczęła się liczyć jako dorosły człowiek, miała plany i koncepcje wyrastające na podłożu ogólnej polityki państwa, choć realizowane często samodzielnie. Była bystra i inteligentna, liczono się więc nie tylko z jej stanowiskiem koronowanego monarchy, ale i ze zdaniem doświadczonego dyplomaty. Posiadała charakterystyczną dla wielkich polityków dalekowzroczność, długofalowość myślenia i ta cecha – a nie realne zdobycze – nadawała królowej znamię wielkości. Kariera Jadwigi jako polityka nie ma na swoim koncie samych osiągnięć, przeplata się z doraźnymi porażkami, ale one są czymś nieznacznym w porównaniu z tym, pod co królowa położyła podwaliny. Była jednym z współtwórców Grunwaldu, ponieważ jej pokojowa polityka doprowadziła do okrzepnięcia państwa polsko – litewskiego i pozwoliła na maksymalny wysiłek w wojnie z Zakonem.
Rola Jadwigi jako polityka jest czymś innym niż jej rola polityczna. Mówi się o niej jako o „mimowolnej bohaterce wielkiego zakrętu historii”. To nie ona podjęła decyzję np. o unii, ale bez jej osoby ten polityczny pomysł nie byłby urzeczywistniony. Ta decyzja zmieniła obraz i dzieje tej części Europy i przetrwała kilka wieków. Polsce natomiast nadała charakter pomostu między Wschodem a Zachodem Europy oraz całą jej kulturową i cywilizacyjną specyfikę. Można powiedzieć, że Jadwiga – ostatni władca na polskim tronie z dynastii Piastów - poprzez uczestniczenie w dziele tworzenia unii z Litwą, wróciła do śmiałych koncepcji politycznych pierwszych Piastów. W ich myśl stworzone miało być mocarstwo środkowoeuropejskie, a sama Polska dzięki unii nadrabiała swoje zapóźnienie spowodowane rozbiciem dzielnicowym. Szybko i w ciągu kilku lat weszła do grona pierwszych państw Europy, z którym musiano się liczyć na arenie międzynarodowej. Od pierwszych chwil unii Jadwiga była jej najlepszym gwarantem i symbolem.
Początkowo Jadwiga bezwiednie uczestniczyła w tym dziele, ale z biegiem czasu zaangażowała się w nie całą swoja osobą i stała się najpiękniejszą wizytówką związku Polski i Litwy. Stała się „sinus Polonorum” – Gwiazdą Polaków.

JADWIGA – KOBIETA - POLITYK

Jadwiga była kobietą samodzielnie działającą politycznie, na płaszczyźnie życia społecznego, gospodarczego, kulturalnego i naukowego i to w wymiarze europejskim. Być może Jan Paweł II stawiając ją za wzór polityka chciał też przez to wskazać na jeszcze jeden aspekt postaci królowej – kobiety w polityce. Ona pokazuje, że kobieta – polityk nadaje tej działalności inny wymiar, bardziej ludzki. Wskazuje również, że kobiety nie mogą się bać tej dziedziny życia społecznego i nie są wcale „gorsze” od mężczyzn, choć niewątpliwie polityka to niezmiernie ciężka służba. Ale nie ponad siły. Patrząc na postać z wawelskiego sarkofagu, na gotycką damę o delikatnych rączkach i ślicznej główce, pamiętajmy, że ona właśnie trzymała ster rządów w państwie i była równorzędnym partnerem w politycznych planach Jagiełły.
Kobieta w życiu publicznym i politycznym jest szansą, że postawione cele będą realizowane dzięki wolności, miłości, poszanowaniu praw. Kobieta w polityce potrafi zdobywać ludzi i ich zaufanie otwartym sercem, a nie zaciśniętą pięścią. Jadwiga jest tego doskonałym przykładem, a także świadczy o roli kobiet w tworzeniu historii oraz systemu wartości.

FORMACJA DUCHOWA W ZWIĄZKU Z POLITYKĄ

Obraz jej życia nie byłby pełny, zwłaszcza w przypadku świętej, bez wspomnienia tu formacji duchowej, która na jej działalność polityczną miała olbrzymi wpływ. Na poznaniu prawdziwego wizerunku królowej zaciążyły narastające wokół niej mity, legendy, nieporozumienia wynikłe z brania za prawdę krzyżackich i habsburskich oszczerstw. Wreszcie XIX-wieczna literatura, która uczyniła z niej bohaterkę łzawego romansu oraz sami historycy, tworzący obraz „męczennicy na tronie”, nadmiernie umartwiającej się, uciekającej do swoich komnat na długie modlitwy i rezygnującej z życia dworskiego. Tymczasem zwykła analiza tylko rachunków dworu wykazuje, że królowa nigdy nie wycofała się z gwarnego życia Wawelu, którego „centrum” pozostała do śmierci. Nie wyrzekła się ulubionych potraw, pięknych strojów, klejnotów, podróży, do końca pozostała władczynią - reprezentantką Królestwa Polskiego i Litwy i współrządzącą razem z mężem w państwie.
Jej wielkość i świętość polega bowiem na doskonałym połączeniu aktywnego życia w służbie państwa, poddanych i Kościoła z głębokim życiem wewnętrznym, pozostaniem wierną w każdej sytuacji Bogu i wartościom chrześcijańskim.
Przyglądając się losom Jadwigi uderza fakt, że nie była ona świętą w rodzaju średniowiecznych bohaterów umartwienia chrześcijańskiego, ani cierpiętnicza, jak wiele królowych, które poprzestały na pokucie i rozdawaniu jałmużny. W dziejach polskiego chrześcijaństwa jest pierwszą postacią, która dostrzegła potrzebę odejścia od zewnętrznych tylko form pobożności na rzecz pogłębienia życia wewnętrznego. Służyło temu czytanie Pisma Św., rozważań i modlitw św. Bernarda, objawień św. Brygidy szwedzkiej, opracowań hagiograficznych, psałterzy. To właśnie dla niej przygotowywano Psałterz, zwany potem Floriańskim, trójjęzyczny (po polsku niemiecku i łacinie) i ozdobiony herbami Polski i Andegawenów. Jej życiu wewnętrznemu i pogłębianiu miłości Boga i bliźniego, a także szukaniu sił do aktywnej działalności państwowej, służyły długie modlitwy przed Czarnym Krucyfiksem w katedrze wawelskiej.
W życiu codziennym nie ograniczała się do miłosiernych uczynków, dokonywania fundacji (co praktykowali zwykle ludzie zamożni, chcąc podkreślić swą pobożność), uczestniczenia w nabożeństwach. Zasad swej wiary nie ograniczała tylko do tych czynności. Ona szła z nimi przez całe swoje życie, nie zamykała się z nimi w swoich komnatach, ani nie chowała ich, gdy wypełniała obowiązki państwowe! Swojemu otoczeniu pokazała, że służba Kościołowi i państwu wcale się nie wyklucza, ale wręcz przeciwnie - wspaniale uzupełnia. W swoim życiu realizowała ideał kontemplacyjno – czynny, poszukiwała harmonii, równowagi między sprawami ciała i ducha, państwa i serca, wypoczynku i obowiązku. Pokazywała, w jaki sposób poszukiwać zgody pomiędzy porządkiem Boskim i ziemskim. Jej życie to przykład kreowania świętości człowieka zdecydowanego prowadzić świeckie życie.
Fides et ratio – wiara i rozum w Jadwidze znalazły doskonałe połączenie. Wiara i rozum dawały jej siły do mądrego sprawowania władzy. Podbudowane odpowiednim wykształceniem i doświadczeniem życiowym stanowiły jej kapitał w prawdziwej działalności politycznej. Zmarła niemal u początku wspaniale rozwijającej się – mówiąc językiem współczesnym – kariery politycznej. A mimo to stała się przykładem dla ludzi zajmujących się polityką dzisiaj. W jej działalności nie było nic z awanturnictwa, kłótni, politycznego hałasu wokół swojej osoby. Jej pochodzenie, umiejętności i później doświadczenie były narzędziem do takiego prowadzenia politycznej gry, aby ta jak najlepiej przysłużyła się interesom Polski i Litwy. Wraz z Jagiełłą stworzyła nowy wizerunek władcy, nadała mu nową jakość. Jakość bez prywaty, sztucznego prestiżu, a pełną pokory wobec własnego państwa. To właśnie interes dwóch narodów był podmiotem jej działania, a nie przedmiotem politycznych szantażów, narzędziem rozgrywek i środkiem do własnej kariery.
Współczesny świat głośno mówi, że nie ma dziś autorytetów, liderów, przykładów. Ale czy tak naprawdę ich szuka? Czy tylko chce przykryć pustymi deklaracjami swoje kłótnie, podziały, często nienawiść do politycznych przeciwników? Jan Paweł II dał dzisiejszym politykom lidera. Lidera, który interes państwa i własnego narodu, potem narodów, stawiał ponad interesy swoje i roszczenia swojej rodziny. Lidera, który swoje działania na rzecz pokoju, pojednania i rozwoju oparł o autentycznie przeżywane wartości religijne. Lidera niezwykle wyrazistego, o niezmiennych poglądach i zdecydowanego w działaniach. Współczesnej Europie zaproponował papież za wzór kobietę młodą, mądrą, wykształconą, sprawiedliwą, o niezwykle zintegrowanej osobowości, kapitalnie łączącą kontemplację z czynem. Postawienie nam za wzór Jadwigi jest również dowartościowaniem geniuszu kobiety w życiu publicznym i politycznym, w które tak bardzo się zaangażowała i na które miała tak wielki wpływ.
Dzisiaj jest Jadwiga niezwykle aktualnym przykładem, że polityka może być bezinteresowną służbą państwu i narodowi, bez wyciągania prywatnych korzyści i stawiania ich przed polską racją stanu. A także świadectwem, że wiara i płynące z niej wartości w żaden sposób nie przeszkadzają w sprawowaniu władzy. Przecież władza (nawet największa) przemija tak, jak ludzie, rzeczy, zdarzenia, pasje - i tylko nigdy całkiem nie odgadniony fenomen świętości zostaje ocalony i wywyższony nawet po wiekach.

Izabela Fac