Muzyczne rarytasy w Lutoryżu
Jak krzak skarlały, jałowiec ciemny, jest moja wiara.
Pozwól jej rosnąć, Panno wysoka, ku niebu dalej!
Niech w Ciebie wejdzie, za Tobą idzie, przed Tobą pada –
Różo otwarta, lipca pogodo, psalmie Dawida!
To dwie z siedmiu strof Litanii do Marii Panny Karola Szymanowskiego, dzieła, które z wielką mocą i przejmującym wyrazem zabrzmiało podczas koncertu inauguracyjnego VI Letnich Wieczorów Organowych im. Prof. Klemensa Gudela w Lutoryżu. Koncert miał miejsce w niedzielne popołudnie 20 czerwca 2010 roku w tamtejszym kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej o godz.16.00.
Warto bliżej przyjrzeć się temu dziełu, które jest przykładem wysokiej wartości utworu muzycznego powstałego z religijnych inspiracji. Od wieków są one stałe i niezmienne, głęboko zajmują serca i umysły największych twórców z różnych dziedzin sztuki, nie tylko muzycznej. Autorem tekstu Litanii jest poeta Jerzy Liebert, który 26 lipca 1926 roku dedykował ją Annie Iwaszkiewicz, żonie Jarosława, podczas letniego pobytu u Iwaszkiewiczów w Stawisku. Sam Jarosław Iwaszkiewicz tak pisał później o przyjacielu domu w Książce moich wspomnień: „Jerzy zawinął wtenczas do portu głębokiej i mistycznej wiary, a ja męczyłem się i zmagałem ze sobą”. Wszyscy przebywali wtedy w kręgu ks. Korniłowicza, wiele rozmawiali o konieczności dążenia do duchowej doskonałości, o smutku i słabości wielu, którym nie udaje się dostąpić łaski wiary.
W siedmiu strofach Litanii do Marii Panny zawarte są treści najistotniejsze: otwarcie na drugiego człowieka i doskonalenie wiary w Boga, aż do osiągnięcia pełni. Wiersz Jerzego Lieberta, jego moralne przesłanie, głęboko przeżył Karol Szymanowski. Zbudował potem ze słów i dźwięków dzieło niezwykle sugestywne, osobiste i kontemplacyjne. „A to może najgłębsza, najbardziej skupiona rzecz moja” – pisał do przyjaciół. I tak powstała modlitwa, która poprzez piękno muzyki i słowa stała się nośnikiem wartości duchowych, religijnych, jakby ponadestetycznych, pozornie w muzyce niewyrażalnych.
Słuchałem Litanii w lutoryskim kościele z wielkim wzruszeniem. Śpiewała ją z towarzyszeniem organowym Henryka Jana Botora z Krakowa młoda wokalistka Maria Krawczyk - sopran, także z Krakowa, artystka o jasnej barwie głosu, nasyconej wszakże tymi tajemnymi alikwotami, które przydają frazom tej niezwykłej, aksamitnej barwy i nastroju, zarazem spokoju i równowagi w prowadzeniu partii wokalnej, pozwalając na pełne przeżycie i kontemplację dzieła. Wydaje się, iż muzyka Szymanowskiego, największego bodaj kompozytora muzyki polskiej początków XX wieku, szczególnie odpowiada artystycznemu emploi artystki, która zarazem jest dyrygentką i animatorką życia muzycznego w środowisku krakowskim.
Warto odnotować inne jeszcze dzieła muzyki religijnej, które Maria Krawczyk przedstawiła w lutorskiej świątyni. Wraz z muzyką organową stworzyły one klimat niezwykłego wieczoru o niepowtarzalnym nastroju, pełnym artystycznego wyrazu w duchu religijnym, by nie rzec – mistycznym, w obecności sacrum. Sprzyjała temu niewątpliwie bardzo dobra, rzecz można – kameralna akustyka niewielkiej świątyni i bardzo dobre organy, co daje ten niezwykle cenny walor bliskiego, niemal bezpośredniego obcowania z artystami i prezentowanymi dziełami.
W skupieniu wysłuchaliśmy O Mysterium Ineffabile Jean-François Lalouette (1651–1721), arii If God is for us, who can be against us z oratorium Mesjasz G. F. Haendla, Ave Maria J. Maklakiewicza, Ave Verum Corpus Przemysława Lisa, kompozycji dyrektora artystycznego Letnich Wieczorów Organowych w Lutoryżu i chorału Sei Lob und Preis mit Ehren z kantaty Jauchzet Gott in allen Landen BWV 51 wielkiego J. S. Bacha. Wydaje się, iż znany incipit tego ostatniego kompozytora, którym opatrywał swoje dzieła – „Ad maiorem Dei gloriam”, czyli „Na większą Bożą chwałę”, patronuje także letnim spotkaniom z muzyką religijną, organową i kameralną, w Lutoryżu.
Dopełnieniem koncertu inauguracyjnego stały się improwizacje organowe Henryka Jana Botora, artysty o wszechstronnej osobowości, organisty i kompozytora, który prawdziwie zachwycił lutoryską publiczność swymi niecodziennymi improwizacjami na tematy zadane przez publiczność. Wśród tematów podanych przez słuchaczy znalazły się: Toccata d-moll J. S. Bacha, hymn Chrystus Wodzem, w którym talenty improwizatorskie artysty zajaśniały pełnym blaskiem, Ave Maria F. Schuberta, hymn Bogurodzica i na koniec Święty Boże i Z dawna Polski Tyś Królową, które to dwa tematy artysta połączył misternie razem, kończąc ich opracowanie potężnymi akordami, wieńczącymi koncert.
Warto dodać, iż artysta koncertuje w kraju i za granicą, bierze także udział w prestiżowych konkursach kompozytorskich. Ostatnia jego kompozycja Alleluja oraz opracowania Mszy i pieśni liturgicznych były wykonywane podczas pogrzebu pary prezydenckiej Marii i Lecha Kaczyńskich w Bazylice Mariackiej w Krakowie.
Drugi koncert festiwalowy miał miejsce w niedzielę 4 lipca 2010 roku. Z muzyką organową M. Brosiga, L. Boëllmanna, L. J. A. Lefébure-Wély i A Guilmant wystąpił Waldemar Krawiec, świetny organista z Zabrza, pedagog i animator kultury muzycznej, dyrektor tamtejszego Międzynarodowego Festiwalu Organowego. Znakomicie zabrzmiał, zwłaszcza w muzyce A. Vivaldiego, Rzeszowski Zespół Kameralny (czworo skrzypiec i fortepian) w składzie: Mirosława Wojturska, Urszula Dudek, Anna Stopińska-Paja, Miłosz Wieliński i Jacek Gęsicki. Czystość brzmienia, precyzja wykonania, werwa i młodzieńczy temperament niedawno powstałego Zespołu jak najlepiej rokuje na przyszłość.
Lutoryski festiwal muzyczny wyraźnie dojrzewa i nabiera coraz pełniejszego blasku i znaczenia na firmamencie polskiej kultury muzycznej. Niewątpliwa w tym zasługa dyrektora artystycznego Przemysława Lisa, który od początku z uporem i determinacją dba o właściwy jego kształt i charakter, nie odbiegający od poziomu znanych i prestiżowych festiwali muzyki organowej i kameralnej, organizowanych w kraju i za granicą. Zarówno dobór wykonawców, jak i repertuaru, świadczy o przemyślanej koncepcji festiwalu na dziś i następne lata.
Program tegorocznej szóstej edycji festiwalu zdaje się potwierdzać dojrzałość i wartość muzycznych spotkań w Lutoryżu, które dzięki znakomitym wykonawcom i starannie przemyślanym programom stają się wydarzeniami, niezbyt jeszcze, jak sądzę, docenianymi przez rzeszowską publiczność, która mogłaby liczniej pojawiać się na festiwalowych koncertach, zważywszy niewielką odległość Lutoryża od centrum Rzeszowa. Choć trzeba przyznać, iż festiwal lutoryski ma już swoich stałych wielbicieli i oddanych słuchaczy, zarówno z samego Lutoryża i okolic, jak i z kraju i zagranicy. Trzeba jeszcze wspomnieć o prawdziwie rodzinnej atmosferze łączącej wykonawców i słuchaczy, jaką stwarza gospodarz parafii ks. kan. Stanisław Boratyn i prowadząca koncerty Bogumiła Płaneta.
Niechże lutoryski festiwal rozwija się dalej jak najpiękniej, na chwałę Boga i ku pokrzepieniu ludzkich serc. A w tegorocznych koncertach, odbywających się w niedzielne wieczory czerwca, lipca i sierpnia, wystąpią jeszcze świetni organiści z ciekawymi programami – Krzysztof Pawlisz z Krakowa, Agata Augustyn ze Stuttgartu (Niemcy), Bartosz Patryk Rzyman z Wrocławia. Grać będą: Mateusz Jabłoński z Krakowa – trąbka, śpiewać będzie świetny baryton Maciej Szela z Akademii Muzycznej w Katowicach pochodzący z Chmielnika koło Rzeszowa, a na finał, 29 sierpnia, usłyszymy słynne Requiem W. A. Mozarta w wykonaniu Chóru i Orkiestry Kameralnej Nicolaus z Kraczkowej koło Rzeszowa pod dyrekcją Zdzisława Magonia.
Warto przyjechać do Lutoryża na niedzielne koncerty festiwalowe (zawsze o godz. 16.00 – jeszcze 25 lipca oraz 8 i 29 sierpnia). Można posłuchać samych muzycznych rarytasów w świetnych wykonaniach i w prawdziwie artystycznej i serdecznej atmosferze.
A więc – do zobaczenia w Lutoryżu!
Andrzej Szypuła
